nowości

poniedziałek, 23 kwietnia 2018

Recenzja filmu Notatnik Śmierci


Co byś zrobił, gdybyś zyskał możliwość decydowania o życiu i śmierci? Kto ma żyć, a kogo można uśmiercić? Bohater filmu Death Note korzysta z tej możliwości, a sytuacja szybko wymyka mu się spod kontroli.

 
Akcja Notatnika Śmierci toczy się w Stanach Zjednoczonych, w mieście Seattle. Bohaterem filmu jest nastolatek, bardzo zdolny licealista, syn miejscowego policjanta, chłopak, który niegdyś w tragicznych okolicznościach stracił matkę, a z ojcem ma raczej mało bliskie kontakty. Ten spokojny, uzdolniony młody człowiek, dorabiający sobie na boku pisaniem prac i odrabianiem cudzych zadań domowych, zupełnie przypadkiem zostaje posiadaczem pewnej książki, która spada  na niego, prosto z nieba. Tomisko, okazuje się być oprawionym w skórę notatnikiem, w którym kolejne strony zapisane są ludzkimi nazwiskami. Wkrótce okazuje się, że Light Turner (Nat Wolff) został  posiadaczem Notatnika Śmierci, należącego do boga śmierci, Ryuka (Willem Dafoe). Staje się więc panem życia i śmierci, mogącym decydować kto i jak w danej chwili umrze. Zadanie jest proste, należy tylko wpisać na kartę dziennika imię i nazwisko ofiary, wyobrazić sobie jego twarz i ustalić sposób zakończenia  życia potencjalnej ofiary. Wtedy to nawet ten najbardziej absurdalny i brutalny, a zarazem rychły zgon nieszczęśnika, stanie się faktem. Niezwykłe możliwości, które niesie za sobą notatnik, pozwalają  chłopcu zająć się oczyszczaniem świata z wszelakich przestępców, działając jako niejaki Kira. W sprzątaniu globu z niegodnych życia bandytów pomaga mu jego dziewczyna, Mia Sutton (Margaret Qualley), ale i sam właściciel dziennika, bóg śmierci Ryuk (Willem Dafoe). Wszystko przebiega w miarę płynnie, ale jedynie  do czasu, gdy w sprawę przechwycenia nieuchwytnego, tajemniczego i traktowanego jako boga Kiry, wkracza Agent Young (Matthew Kevin Anderson).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz